Niedziela

20171025_163005
Niedziela. Jeden z takich dni zawieszonych między chcę-nie chcę-nie mogę-nie mam siły. Z jednej strony chęć zrobienia dziś czegoś pozytywnego, praktycznego, pragnienie tworzenia, bycia w ruchu. A z drugiej nieprzespana noc, ogromne zmęczenie i piekielny ból głowy odbierający wszelką chęć życia. Za oknem słońce rozpina swe promienie na ostatnich kolorowych liściach, niemal nagich już drzew i tylko zimny wiatr buszujący nie tylko w ich konarach, ale między ulicami oraz niechęć mojego dziecięcia do wyjścia na dwór (wrodziła się w matkę czy w ojca?!) sprawia, że nie poddaję się wyrzutom sumienia, że trzymam dziecko w domu zamiast korzystać z ostatnich przyjemnych, jesiennych dni. Niedziela. Dzień od zarania dziejów ustanowiony dniem wolnym od pracy, dniem relaksu i odpoczynku. Czasem świętowania. Czemu więc w dni takie jak dzisiaj mam poczucie utraty czasu? Czemu przepełniają mnie wyrzuty sumienia, że wlokę się sennie z kąta w kąt od czasu do czasu przystając przed oknem, oglądając kolorowy krajobraz skąpany w popołudniowym słońcu, wpadam w jesienną zadumę i pozwalam, by czas przeciekał mi bezproduktywnie przez palce? Usprawiedliwiam się głupio sama przed sobą, przecież mi się należy! Przede mną piekielny tydzień w pracy. Szwagierki znów dostają kociokwiku, szykując się na przypadający w środę Dzień Wszystkich Świętych oraz Dzień Zmarłych oczekując fali turystów. A przecież wiadomo nie od dziś, że miasteczko nie zapełni się magicznie ludźmi, gdy święto, średniego pokroju z resztą wypada w środku tygodnia. Gdzie podziewa się u nich w takich chwilach zdrowy rozsądek, logika i doświadczenie kilkunastu lat pracy? Sklep będzie świecił pustkami, a one i tak będą szykować się jak na koniec świata, zaś pracownikom ten nastrój rozdrażnienia i nerwówki czkawką się odbijać będzie, aż do Bożego Narodzenia, gdy cały proces wariacji niezwykłych zacznie się od nowa. Przecież jednak coś produktywnego robię. Obiad ( czasochłonne i wymagające risotto) samo się nie zrobiło , a dom, mimo że daleko mu do idealnej, muzealnej czystości bałaganem nie straszy. Post na bloga też sam się nie tworzy.  Przecież jeśli nie książki, do których ostatnio szczęścia zbytnio nie mam, a niemal każda książka po paru stronach wędruje z powrotem na półkę, by tam czekać na kolejną szansę, ale jednak czytam. Kilka waszych, ciekawych blogów, ciekawostki ze świata, garść przydatnych informacji.  Skąd więc we mnie to poczucie bezsensu, straconego dnia, bezładu i pustki? Dziwne rozdrażnienie, poczucie, że „coś” jednak powinnam robić, a jednocześnie niechęć do wszelakich przedsięwzięć wymagających skupienia. Przecież powinnam cieszyć się z wolnego dnia, który mogę i powinnam wykorzystać choćby nawet na snucie się bez celu w pidżamie po mieszkaniu. I cieszę się i nie. Skąd we mnie tyle sprzeczności? Ach jesień… taka żeś?! Czy wy też miewacie takie dni? Jak sobie z nimi radzicie? Próbujecie na siłę płynąć pod prąd, robiąc coś na co zupełnie nie macie ochoty czy poddajecie się nurtom słodkiego lenistwa i błogiemu lenistwu? Miewacie potem wyrzuty sumienia działające w obu przypadkach – że zamiast leniuchować znów pracowaliście lub przeciwnie rozleniwieni sączyliście kawę oglądając ulubione seriale? Ciekawa jestem ile osób tak jak ja miewa takie błahe przecież problemy w niedzielnym być czy nie być. Miłego popołudnia!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Niedziela

  1. Ja często mam nagle speed wieczorem, bo nagle się okazuje, że jest 21, a tyle do zrobienia i jestem na siebie zła, że wolny dzień jakoś sobie tak przeminął i nie zrobiłam tego wszystkiego, co powinnam. Kończy się często sprzeczką, bo mąż gdera: teraz będziesz podłogę myć??? Teraz musisz to układać??? Trochę ma rację, a trochę to też jego wina, że tyle jest do zrobienia, że mi zostaje na późny wieczór jeszcze… Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. No właśnie też nie rozumiem tej pogoni w dążeniu do perfekcji. Są dni kiedy trzeba po prostu odpocząć,wziąć na luz. A nie denerwować się podłogą czy jakimś ledwo widocznym kurzem. Czy my się kiedykolwiek nauczymy pozbywać wyrzutów sumienia o pierdoły ?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s