Bez oddechu

Żyłam bez oddechu Zakochana tą naiwną miłością nie dostrzegając w ogóle twych wad Dostrzegłam je gdy odszedłeś Przegryzałam te drobniejsze i grubsze skazy twe śniadaniowymi płatkami a w deszczowe dni przepijałam jasnym piwem z malinowym sokiem by którejś mroźnej i samotnej zimy dojść do wniosku że przecież one zupełnie mi nie przeszkadzały....

Reklamy